Wikiekspedycja

Trasa Bory Tucholskie... pierwsze wrażenia

05 sierpnia 2010, 21:10:07

Heja,

Nadchodzi pora, żebyśmy i my opowiedzieli jak nam idzie.

Dnia zero dotarliśmy do Czerska z lekkimi przygodami - mnie pociąg zaskoczył zmienionym spóźnieniem w Tczewie i tym, że mój wagon stanął radośnie całkiem za peronem i musiałem z rowerem i tobołami skakać na żwir w ostatniej chwili, natomiast Przykuty zostały zaskoczone, że w wypożyczalni samochodów od 15 lat nikt nie potrzebował auta z bagażnikiem na rowery, więc takich nie mają i zabrali się z dwoma rowerami do Zafiry. Ale dotarliśmy do jedynego chyba hotelu w Czersku z nowo zbudowanym rynkiem oraz oszukanym internetem. Pogoda nas oszczędziła i lokalne opady nie trafiły na nas akurat. Wyszła nas tylko trójka, bo Arturo nie mógł w końcu.

Dzień pierwszy (czyli wczoraj) - podskoczyliśmy samochodem do Oś i tam życzliwa ekipa parku Wdeckiego (mniej wiecej w naszym wieku) zabrała nas w dalszą wyprawę swoją "terenową" (czytaj: służbową) Skodą. Dla nich frajda wyrwać się z biura, a dla nas nieocenione wsparcie transportowe i merytoryczne. Odwiedziliśmy mnóstwo miejsc, do których sami byśmy nie trafili nawet terenowcem, a przy tym widzieliśmy bieliki przy obiadku. =} Czasem fotografowie wskakiwali w uroczy gumowy komplecik wędkarza i robili fotki w bardziej podmokłych miejscach. Panowie się poświęcili ponad czas urzędowy, więc po wyprawie my już padaliśmy na nos. Wieczorem przezornie zwaliliśmy całodniową kopię zdjęć na netbooka, a mnie się udało obejść przez proxy ograniczenia lokalnego Wi-Fi, który co chwila zrywa sesje, każe oglądać stronę gimnazjum i nie wie, że współcześnie poza HTTP przydałoby się też chociaż HTTPS, nawet tylko do popularnych skrzynek pocztowych...

Dziś znów (dzień drugi) pobudka bez szaleństw, po czym wskok wreszcie na rowery i odwiedziny w pobliskim muzeum oraz rezerwacie z gockimi kamiennymi grobowcami i kurhanami sprzed prawie dwóch tysiącleci w Odrach. Po obiedzie wypad do drugiego podobnego miejsca w Leśnie, ale już samochodem. Cały dzień po drodze mnóstwo postojów na fotki wsi i miasteczek. Pogoda nadal jak drut, i to rozżarzony... Przykuty robią fotki jednym aparatem, ale i tak sporo, a ja z komórki rejestruję "The making of...". =}

Dziś wieczorem wpadliśmy tylko w stres, bo okazało się, że pociągi nie wożą normalnie rowerów i plany przeskoku do drugiej bazy, a potem do Gdańska są niemal nierealne. Do Gdańska jest np. przejazd tylko z 4 przesiadkami przez pół dnia! Paranoja... Mamy różne plany jak sobie poradzić i zobaczymy jak wyjdą w praktyce.

Na razie tyle. Jutro planujemy Park Narodowy Bory Tucholskie.

2010-07-03
Daniel "Kocio" Koć